…demon kracji w Krakowie…

lipiec 2, 2009 by masterlu

…różnica wcale nie subtelna:

…nie do końca konstytucyjne działania CBA przynoszą wymierny pożytek budząc, jeśli nie strach, to leciutkie zaniepokojenie w półświatku biznesowo politycznym, co już samo w sobie rozgrzesza fakt niedoskonałych umocowań prawnych tej instytucji przed Bogiem i Historią, a sama instytucja – jak by nie było – jest legalna, czego nie da się powiedzieć o Komisji Majątkowej, jak i całej reszcie relacji pomiędzy Państwem reprezentowanym przez małych duchem i intelektem polityków a Kościołem Rzymsko Katolickim…

…ale, dzięki Bogu, z czasem, gdy jakimś cudem Pospolita stanie się w końcu samorządna i niezależna, co prawdopodobnie prędzej czy później, za sprawą naturalnej wymiany pokoleniowej w sferze polityki jednak nastąpi, szkody wyrządzone społeczności zostaną naprawione, choćby w wymiarze symbolicznym…

…tym razem daruję sobie wywód dowodu uzasadniającego kategoryczność osądu relacji opisanych w konkordacie, jest on bowiem aż nazbyt oczywisty już dla dobrego studenta  prawa, a cóż dopiero mówić o sędziach Trybunału…

…wypada tylko może dodać, że interes państwa to kategoria opisana precyzyjnie w tej materii :

…nadrzędny jest tu interes obywateli, potem długo, długo nic i dopiero rozliczenia pomiędzy państwami, a takim jest w świetle prawa międzynarodowego – że się tak wyrażę medialnie – Watykan, przez to i jego instytucje w sposób oczywisty też…

…a strach radnych szacownego miasta Krakowa ?

…postrzegam go nie tyle w kategoriach dosłowności, co w swoistym obyczaju obywatelskim polegającym na rozgrzeszeniu przy jego pomocy braku odpowiedzialności, usprawiedliwieniu zachowań serwilistycznych, a przez to sprawowaniu władzy na różnych szczeblach przez ludzi pozbawionych predyspozycji ku temu…

…co kraj, to obyczaj…

… a ten sięga swoim rodowodem gdzieś w okolice celebrowanej właśnie Unii Lubelskiej…

…ale to już inna historia…

…żal tylko serce ściska, że wciąż od nowa i od nowa tyle już dziesiątków lat, a czas płynie, jak rzeka płynie…

…metody sprawowania władzy, czyli instrukcja obsługi windy…

lipiec 1, 2009 by masterlu

…kontinuum dwóch poprzednich wpisów (a i pozostałych też):

…to proste Kwiatuszku:

…od setek, a właściwie tysięcy lat metody – lub techniki, co brzmi bardziej nowocześnie – sprawowania władzy nie uległy zmianie i są w istocie swojej ponad ustrojowe…

…ich trzon to, między innymi, sfera formalna i nieformalna,  w praktyce kolejność jest odwrotna…

…forma wypełniona treścią ustalana jest nieformalnie, konsultowana, poprawiana, cyzelowana, dopasowywana do już istniejących, tworząca przestrzeń dla przyszłych…

…suma tak skonstruowanych form tworzy fundament prawny ustroju na którym członkowie wspólnoty idywidualnym trudem wznoszą gmach państwa pewni jego solidności…

…i zależnie od jakości fundamentu ustroje na nich posadowione trwają krócej lub dłużej, a ich twórcy (czyli sprawujący władzę) są mniej lub bardziej poważani…

…w nadwiślańskim kraju te kanony nie są znane, nic nie wskazuje na istnienie nieformalnej wspólnoty Sejmu, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Kancelarii Prezydenta i Premiera, że nie wspomnę o istotnej reszcie tej układanki, w wymiarze państwa…

…dlatego z czasem autorytet i majestat władzy murszeje i dziś, po bez mała dwudziestu latach radosnej twórczości wydzieliny jelita grubego bywszego PRLu z zażenowaniem – jeśli nie z trwogą – oglądamy żałosny spektakl odgrywany przez aktorów z urojenia przyodzianych w łachmany formalizmu, procedury, trybu i paragrafu pojmowanego w kategoriach instrumentalnych…

…z nieprzepartej potrzeby bycia rzetelnym dodam, że nie umknęła mojej uwadze istniejąca i mająca się wyśmienicie wspólnota trzody przywiązanej do koryta…

…jedyny to przypadek w krótkiej historii Pospolitej , kiedy to Sejm jednym głosem zawołał ponad podziałami partyjnymi:

- Wara od naszych biznesów !!!

- Poseł to nie zawód !!!

…a kim że jest, do jasnej choler, posłanka zasiadająca w ławach przez kilka kadencji , amatorką ?..

…cóż to za pytanie, sami wiedzą lepiej kim są…

……..

…nie zbadane są wyroki Boskie i Trybunału też…

czerwiec 30, 2009 by masterlu

…Kwiatuszku, to dwa różne orzeczenia w swoim ciężarze gatunkowym, choć ten sam Trybunał, ale jedno i drugie trudno przyjąć z pokorą…

…pierwsze, w sprawie CBA, sprowokowało mnie do popełnienia emocjonalnego wpisu z oczywistego powodu jego fundamentalnej wadliwości, bowiem to, że Biuro od początku swojego istnienia działało na pograniczu zgodności z Ustawą Zasadniczą, że to tak delikatnie ujmę, było poza dyskusją…

…ale Konstytucje nie są pisane dla społeczności do cna zdemoralizowanej, jaką jawi się nam kraj nadwiślański z jego publicznymi instytucjami uwikłanymi w mroczną współpracę i zależności od prominentnego półświatka biznesowo politycznego, jeśli nie wręcz kryminalnego…

„ Bez serc, bez ducha to szkieletów ludy…” – jak pisze poeta…

…zgoda, Kodeksy to nie poematy, ale wypada przypomnieć, że miecz trzymany przez Temidę w opozycji do wagi jest pełen symbolicznych treści w iście homeryckim wymiarze…

…oczywiście, że było by prościej i łatwiej, gdyby oba te atrybuty trzymała w jednej ręce dłubiąc drugą w nosie i odnoszę wrażenie, że tak jest chyba dziś postrzegana…

…wypada w tym miejscu dodać sakramentalne:

- Obym się mylił…

…i tak, jak pierwsze orzeczenie jest w swojej niedoskonałości jednoznacznie domknięte, tak drugie, to w odpowiedzi na pytanie o zgodność z Konstytucją ustawy o prywatyzacji cel w spółdzielczym gułagu za przysłowiową złotówkę, poprzez demonstracyjne wręcz niedomówienie jest kuriozalne interpretowane:

…z końcem grudnia tego roku nie będzie można zakładać hipotek (wpisów do ksiąg wieczystych) na mieszkania spółdzielcze, nie tylko te, kupione “za złotówkę”, ale na (ponoć) wszystkie…

…i tak, dosłownie, orzeczenie czytane jest nie tylko przez zarządy spółdzielni – to by było pół biedy – ale również przez urzędników aparatu sprawiedliwości*…

…moja pani Goździkowa tłumaczy to może przesadnie dobitnie, ale zasadnie:

… podsłuchów pan sędzia nie lubi no i pewnie jest już na swoim…

…może i ma rację ta pani Goździkowa, przecież sędzia, nawet Trybunału, to też człowiek, no i obywatel do tego, więc strzeże, bowiem strzeżonego i Pan Bóg strzeże…

………

…pozostaję mimo wszystko niepoprawnym optymistą sądząc, że to kategoria nieporozumienia a nie faktu prawnego…

* weryfikowane gdzie należy, czyli w sądach rejonowych, i to nie u aplikantów zważywszy na mój wiek, a przez to i krąg znajomych…

…"Oda do młodości", czyli poezja jest dobra na wszystko…

czerwiec 24, 2009 by masterlu

…miało być o wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, ale okoliczności podsunęły przykład prostszy w materii rozważań nad Duchem i Literą Prawa…

…jest nim zaproszenie przez marszałka Senatu na okolicznościowy jubel z okazji kolejnej rocznicy powstania tej synekury dwóch kryminalistów, byłych senatorów…

…ta nieszczęsna istota, błąkająca się po świecie polityki bez swojego Anioła Stróża formalnie ma rację postępując zgodnie z Literą nie zdając sobie przy tym sprawy, że jednocześnie wpisuje się na listę ludzi nieodpowiedzialnych i (………….)…

…bowiem Trybunał, Senat, Sąd Najwyższy to swoista konfraternia kapłanów strzegąca Ducha będącego w swojej naturze istotą nadrzędną dla Litery, o czym piszę wielce zażenowany…

…demokracja, dyktatura, tyrania, czy też inna forma ustrojowa nie może funkcjonować poprawnie i sensownie bez sprawnego aparatu ucisku,  zwanego, zależnie od okoliczności, albo terrorem państwowym, albo instytucją strzegącą bezpieczeństwa, porządku prawnego i autorytetu państwa…

…kiedyś, dawno temu, podróżując z przyjacielem, Włochem, po tym pięknym kraju, poza niezapomnianymi wrażeniami natury estetycznej, kulinarnej i kulturalnej przeżyłem incydent, który był znakomitą lekcją w opisywanej materii…

…w pewnej chwili przyjaciel kierujący pojazdem zbladł, a ja, w trosce o niego i swoje bezpieczeństwo spytałem co się stało…

…karabinierzy… – powiedział, a właściwie wyszeptał, zatrzymując na poboczu auto…

…podeszło do nas dwóch postawnych mężczyzn, na podobieństwo dwóch Archaniołów, emanujących siłą, powagą i autorytetem…

…poprosili o dokumenty, moje też, zajrzeli do bagażnika, zlustrowali spojrzeniem wnętrze samochodu, spytali o cel naszej podróży i po chwili zezwolili gestem na dalszą jazdę…

…dopiero po przejechaniu dobrych kilkunastu kilometrów mogłem przyjąć, że przyjaciel wrócił do stanu względnie optymalnego…

… a był przecież osobą żyjącą po bożemu, muzykiem, przykładnym mężem, ojcem i rzetelnym płatnikiem podatków…

…po powrocie do domu mój mentor, pan S. opisał mi szczególne uprawnienia, w jakie wyposażona jest ta formacja, a były one, a i zapewne są nadal, skrajnie różne od podręcznikowych opisów instytucji demokratycznych…

…podobne istnieją w całej, Zjednoczonej Europie, Ameryce i Kanadzie też, że nie wspomnę o Chinach, choć dziś nie należy o nich zapominać…

…dlaczego są postponowane w nadwiślańskim kraju?..

…poprzestańmy na dobrych intencjach, które zapewnie przyświecały orzekającym, a którymi – jak powszechnie wiadomo – wybrukowane jest ponoć Piekło…

…by rządzić – poza chęcią – wypada mieć wizję, idee, choćby cel…

…albo kontynuacja i rozłożona w czasie transformacja…

…albo demolka starego i budowa od fundamentów nowego gmachu Państwa z odpowiedzialnością za konsekwencje takiej przebudowy…

…a fragment „Ody…” dedykuję pracownikom CBA…

„Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;

Młodości! dodaj mi skrzydła!

Niech nad martwym wzlecę światem

W rajską dziedzinę ułudy:

Kędy zapał tworzy cudy,

Nowości potrząsa kwiatem

I obleka w nadziei złote malowidła…”

…duma mnie rozpiera jak jasna cholera…

czerwiec 20, 2009 by masterlu

…redakcyjny Pampers, M. Sibilak zredagował wpis w gazetce – czy jak to coś się nazywa -  o polskich złodziejach dorabiających w krajach Europy na zachód od Odry i pewnie pije teraz browar z kumplami w jakimś pubie cały dumny i blady, że mu to puścili…

…a ja nie wiem, czy śmiać się, czy płakać i niech tak zostanie, bowiem stan mojego ducha to moja prywatna sprawa, czego nie można powiedzieć o publikacjach prasowych…

…z drugiej strony nie od dziś za Odrą wiedzą, że prawdziwy polak to złodziej i słusznie należy im o tym od czasu do czasu przypominać, bo co to będzie, jak zmienią zdanie?..

…odpowiedź jest dziecinie prosta…

…utracimy tożsamość narodową w Zjednoczonej Europie…

……

…marginalia:..

…i profesor J. Hartman i Pampers Sibilak są w sposób oczywisty pospołu zdeterminowani intelektualnie, pełniąc przy tym funkcje społeczne  niewspółmierne do ich możliwości, czego konsekwencją jest zamęt w umysłach poszukujących drogowskazu, a zgorszenie w moim…

…ale spójne to jest:..

…jaki nauczyciel, taki i uczeń…

…czym skorupka za młodu nasiąknie…

czerwiec 19, 2009 by masterlu

…już kiedyś coś podobnego słyszałem i pamiętam czym to się skończyło…

wiara

…dlatego w tej kwestii podążam śladem hierarchów Kościoła i – sorry Donald – nikt nie zwiedzie mnie na manowce…

…tak na marginesie…

…odnoszę wrażenie, że przypomina to kwestię związaną z pytaniem…

- Czy leci z nami pilot?..

…o spółdzielczym gułagu, ciotach i etyce…

czerwiec 19, 2009 by masterlu

…oczywiście, że masz rację Kwiatuszku…

…w zasadzie tylko ten aspekt sprawy skłonił mnie do napisania tych, kilku tekstów, dotyczących mieszkaniowego gułagu, ale…

…nie jestem pewien, czy sami zainteresowani posiadają również tą wiedzę, a – jak słusznie zauwarzyłaś – natura jej delikatna pod każdym względem, i gospodarczym, i społecznym, dlatego daruję sobie wywody w tej materii poprzestając na przeświadczeniu o spełnieniu powinności obywatelskiej niejako w zastępstwie, choćby takiego pana profesora J. Hartmana* – zbiegiem okoliczności z tego, nieszczęsnego UJ znowu – który powinien w temacie etyki brać lekcję u przysłowiowej pani Goździkowej, która nic nie ma przeciwko związkom homoseksualnym, ale nie pozwoli by dewianty latały z gołymi tyłkami** po Jej podwórku, że nie wspomnę już o deprawacji Jej wnuków wykładami w szkołach o wyższości mieszania spermy z gównem nad mieszaniem plemnika z jajem…

…precz z moich myśli, precz sprzed oczu zdziwaczały świecie…

… w końcu lato, czas na zaległe kareski i obłapki…

sliczna

*w nawiązaniu do artykułu pomieszczonego w piątkowym wydaniu “Gazety” z dnia 19 czerwca tego roku…

**tu w znaczeniu wyuzdanych festynów odprawianych na ulicach miast, zwanych “Paradami Równości”…

…wpis został 21 czerwca przeredagowany za przyczyną jego zbyt osobistej treści (zrozumiały dla autora, mniej dla czytelnika) w poprzedniej wersji…

…teraz, mam nadzieję, i wilk syty i owca cała…

…co słychać w spółdzielczym gułagu?..

czerwiec 16, 2009 by masterlu

nie będę w tym wpisie zgłębiał sekretów „Rowu Mariańskiego” ograniczając się tylko do treści podanej niejako na tacy przez mniej lub bardziej anonimowych korespondentów…

oczywiście, że taka instytucja, jak spółdzielczy gułag nie może istnieć bez politycznych protektorów, a że powszechnie znane fakty wskazują na firmę „Bracia K. & ska.” ?..

…cóż to takiego kala poszlaką niepokalanie poczętych prawdziwych polaków ?…

…ano nic ponad ich koronne dzieło, jakim była totalna lustracja i odkomuszanie w czasach IV RP…

…lustrowano wszystkich, lekarzy, nauczycieli, prawników, dziennikarzy, literatów, aktorów, światowej klasy naukowców, przedszkolanki, urzędników… poza, ano właśnie, poza prezesami spółdzielni…

…komendanci obozów nie podlegają lustracji z mocy ustawy (zapis o kontaktach z Resortem w ramach obowiązków służbowych)…

…daruję sobie wywód odnośnie tego kuriozum, fakt jest bowiem poza dyskusją poprzez swoje formalne umocowanie, co nie przeszkadza jednak w przeprowadzeniu hipotetycznego dowodu opartego na poszlakach…

…zajmijmy się przypadkiem komendanta jednego z obozów na spółdzielczym archipelagu, który sprawuje swoją funkcje od kilkudziesięciu lat…

…jak w każdym środowisku, tak i w tym kadra nie była jednorodna charakterologicznie, byli tacy, których kontakty z Resortem ograniczały się do procedur czysto formalnych, byli również i tacy, którzy deklarowali swoją służebność  i oddanie sprawie na każdym kroku w  sposób budzący często niesmak i zażenowanie zainteresowanych…

…czy po latach można to zweryfikować ?…

…jak się wie jak, to można, a mając niekontrolowany dostęp do akt IPN i prowadząc interesy w nieruchomościach wręcz wypada…

…czego szukać ?

…zainteresowani z firmy „Bracia K. & ska.” lub podobnej już znaleźli, tym bardziej nie jest to tajemnica, moim zdaniem, i niech przysłowiowy zek Kowalski wie, kto trzyma go za drutami i dlaczego, a dowie się tego przeglądając dokumenty nie w niedostępnym dla obywatela IPN oczywiście, a w komendanturze obozu z lat ’80 ubiegłego wieku i to nie wszystkie, a tylko te, dotyczące akcji, nazwijmy ją umownie, „Wisła 2”*…

…w tym momencie nasza hipoteza cienko przędzie, no bo co my takiego mamy?..

…baraki gułagu na atrakcyjnych działkach, dyspozycyjnego komendanta, ustawę lustracyjną, IPN, ewentualnych zainteresowanych i na dokładkę jakąś fikuśną “Wisłę 2″…

…a gdzie kasa ! – zawoła nie jeden – czepiasz się Lu prawdziwych patriotów boś sam nie wiadomo kto, jakiś komuszy pomiot, bękart ruskiego marszałka, jak sam piszesz…

…fakt, przeżyłem kilkadziesiąt lat w komunistycznej Polsce i, nie będę ukrywał, z dzisiejszej perspektywy jestem z tego dumny choćby z tego powodu, że wtedy żadna, niemiecka gazetka nie ośmieliła by się kpić z polskiego przywódcy i nie kpiła nie tyle ze strachu, co z braku powodów, a kasa oczywiście że będzie Pampers, bowiem bez niej to nie dowód poszlakowy jest, a zwykłe pomówienie by było, na co moje, klasyczne wychowanie nie pozwala i rzetelność zawodowa też…

…vuala:

zawiadomienie-a 

…no i co nam  się tu prezentuje szanowna publiczności?…

…ano niby drobiazg, zarząd spółdzielni chce prowadzić działalność gospodarczą…

…tłumacząc ten eufemizm na nasze, znaczy tyle, że zostanie przedsiębiorstwem, a nasz prezesik & ska będą biznesmenami i to od razu w branży bankowej…

…mamy więc i kasę, czyli komplet…

…a co z zekami, zostaną akcjonariuszami, będą ćmić cygara i wygrzewać tyłki na Seszelach**?..

…zapewne coś podobnego usłyszą na walnym zgromadzeniu…

… jakoś trzeba ludzi przekonać by podnieśli łapki na „tak”…

…swoje zrobiłem, dowód poszlakowy wywiodłem składnie, jest kompletny, choć tylko hipotetyczny, mam też swoje typy co do banków, które wejdą  w ten interes, ale zobowiązałem się na wstępie, że nie będę o tym pisał…

…choćby z tego powodu, że koncepcyjnie pomysł na biznes nie jest głupi i, jeśli wypali, to zdrowo namiesza koło dupy politycznym pseudo elitom w nadwiślańskim kraju…

*…w trakcie pisania ten wątek okazał się mało istotny, dlatego nie będę go kontynuował tym razem…

**…nie będą to jednak Seszele, otrzymałem właśnie informację jakiej argumentacji użyje komendantura…

…jest ona przerażająco dosłowna i jednoznaczna:..

„…jeśli wyrazicie zgodę na prowadzenie przez zarząd biznesu bankowego będziecie mogli zaciągać kredyt (zapewnie hipoteczny – dopisek Lu) w okienku kasowym spółdzielni bez chodzenia do jakichś banków, do tego u nas oprocentowanie będzie niższe niż gdziekolwiek indziej…”

…przypomina to cud w Kanie Galilejskiej i inne cuda…

… i zapewnie o to chodzi, naród przecież wierzący…

…władza leży na ulicy, czyli towar nie chodliwy…

czerwiec 12, 2009 by masterlu

…błąd Pampers, to  jest niezmiernie przykre, że wypisuję takie rzeczy…

…nieobecność przy urnie wyborczej jest aktem rozpaczy, bezradności i złości…

…w nadwiślańskim kraju władza leży na ulicy, tylko ci, co wiedzą” jak”, nie są nią zainteresowani…

…w ciągu kilkunastu miesięcy można zrobić z Cienkiego Donka, Jednojajowych, czy też fathera Rydzyka, albo innego pajaca, przywódcę, męża opatrznościowego, zbawcę i ojca i matkę…

clip_image002

dane z wyborów do parlamentu UE, ostatnie, do Sejmu, były ociupine większe

…tylko po co, są ciekawsze zajęcia…

…zapytasz:

- A Bóg, Honor i Ojczyzna ?

…Bóg to Bóg, poza konkurencją, a reszta ?…

…Kotka wagi państwowej czyli powinowactwa z wyboru…

czerwiec 9, 2009 by masterlu

…hunbejwinka – neo w PiS ?!..

kotka wagi

sprawa wagi państwowej

…jakie to przeraźliwie żałosne…