…the IT tea room, kontynuacja tematu…

październik 22, 2009 - autor: Lu

…różnica wcale nie subtelna…

…czy system jest kiepski, czy za skomplikowany, a jeśli tak, to dla kogo…

…bowiem nie dla statystycznego użytkownika, który najczęściej nie wie jaki system jest preinstalowany na jego komputerze i to nie dlatego, że jest mało rozgarnięty, a dlatego, że zasadnie traktuje to urządzenie na równi z samochodem, pralką, sprzętem audio, telefonem…

…również nie dla rzetelnego profesjonalisty, który zgłębia jego sekrety z należycie pojętego obowiązku natury formalnej a i osobistej też, poszukując w nowościach możliwych rozwiązań spędzających mu sen z powiek problemów sprowadzających się w tej branży w zasadzie do szeroko rozumianego pojęcia bezpieczeństwa w kontekście koszt vs skuteczność…

… niezaprzeczalny urok „Visty” przejawia się w tym, że w tandemie z pakietem biurowym Microsoftu plus IE 8 plus MSE (……) stanowi samowystarczalną, do tego hermetyczną, strukturę funkcjonującą jeśli nie wręcz doskonale, to na pewno dobrze, uzupełniona hardwarem spełniającym jednoznacznie zdefiniowane warunki techniczne…

…na nic tu się zdają obcykane na XP grypsy, nie wystarczy w nagłówku sterownika dopisek o zgodności, na chybcika przekompilowany program prędzej, czy później zawiśnie – program, a nie system, co należy z całym naciskiem zaznaczyć – i to jest właśnie praprzyczyna nienawiści jaką została obdarzona „Vista” przez niepoliczalne rzesze opiniotwórczych szarlatanów żerujących na Syzyfowej pracy programistów „Okienek”…

…jak by na to nie patrzyć, wdrażanie nowego systemu to również nie szybki numerek z przygodnie poznaną panienką – przepraszam zainteresowanych za brak poprawności politycznej – czego, wydaje się, nie zauważają specjaliści od marketingu z Redmond…  

…ale to, jak i inne, oboczne, lecz powiązane z tym tematy, stanowią kanwę innej bajki, choć wciąż tej samej…

…the IT tea room, czyli słowo w temacie…

październik 17, 2009 - autor: Lu

…”Windows 7” ?..

…Kwiatuszku, wymień tego od IT na w miarę sprawny model, bowiem ten Twój to oszołom, klasyczny Pampers daleki od zawodowej poprawności choćby, poprawności możliwej do zaakceptowania przez wielce wyrozumiałego m. seniora…

…mija właśnie rok od chwili, kiedy to mój właściciel przytaszczył karton z nowym laptopem wyposażonym w preinstalowaną „Vistę” i obdarował mnie nim pod pretekstem prezentu imieninowego z życzeniami miłej zabawy…

…dwanaście miesięcy codziennego kontaktu z tego rodzaju urządzeniem stanowi rzetelną przesłankę do wiarygodnych podsumowań, co przy okazji pewnego zobowiązania niniejszym czynię z niekłamaną przyjemnością, bowiem Microsoft tworząc „Vistę” zapracował na słowa uznania…

…jest to system w istocie swojej nowej generacji, zacierający granicę pomiędzy sprzętem a oprogramowaniem, co wydaje się być jedynym, słusznym rozwiązaniem szczególnie w kategorii bezpieczeństwa, choć nie tylko, i to już stanowi o zasadności uznania dla działu technicznego Microsoftu, czego nie da się powiedzieć o marketingu tejże firmy, który nie dorósł intelektualnie do poziomu stworzonego systemu pogrążając go w „niebycie” absurdalną kampanią promocyjną…

…a „Windows 7” ?

…to technologiczny krok wstecz, pogoń za rynkowym sukcesem mierzonym hipotetycznymi milionami instalacji, podporządkowanie możliwości intelektu technicznego miernocie trzeciorzędnych kuglarzy z działu promocji i sprzedaży…  

…incydent z „Vistą” opóźni prawdopodobnie  w końcu i tak nieuchronne zmiany w koncepcjach tworzenia oprogramowania, szczególnie systemowego, eliminując w konsekwencji z rynku większość firm softwarowych, czego świadomość ich właścicieli odegrała niepoślednią rolę w rynkowym epizodzie z nią związanym…

…mnie pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejne łaty „Visty” nie będą jej upodabniały do siódmej odsłony Windows…

……………………………………………………………………………………..

…w planowaniu – względnie – długoterminowym należy zakładać nieuchronne przejście na systemy 128 bitowe z oczywistą konsekwencją (……………………..), dlatego sensownym wydaje się wdrożenie już dziś procesów testu w sieciach LAN „Visty” właśnie, i to nie tej 32 bitowej, a 64 bitowej…

…(………………) testów koniecznych nie tyle i nie tylko z powodów czysto technicznych, a raczej natury intelektualnej, przynajmniej w odniesieniu do kadry menadżerskiej pionu IT…

……………………………………………………………………………………..

…natomiast odpowiedź na pytanie, czy warto zmieniać coś, co działa -  nawet jeśli jest to Windows 98 lub 95 -  pozostawiam Tobie, będąc przekonanym o wypełnieniu przez nie w pełni treści paragrafu $, a przez to z natury swojej konfidencjalnego, niestosownego wręcz w formie ogólnie dostępnej…

…nim spytasz, pomyśl…

wrzesień 26, 2009 - autor: Lu

…i to jest właśnie istota, „sekret” demokracji…

…podział ról społecznych…

…prawnik, lekarz, piekarz, szewc, żołnierz, kapłan, polityk…

…każda z tych profesji ma swój etos, misję społeczną podporządkowaną wartości nadrzędnej, jaką jest wspólnota, Państwo, ( w przeciwieństwie do wszelkiego rodzaju totalitaryzmów, gdzie i Państwo, i cała reszta podporządkowane jest idei, religii lub charyzmatycznej osobowości przywódcy – w uproszczeniu )…

…znakomitym, bo udokumentowanym, jest tu przykład Argentyny, gdzie nie dalej, jak „wczoraj” władzę przejęła armia z uzasadnionej i nie urojonej przesłanki zagrożenia bytu państwowego…

…i robiła to, do czego jest powołana…

…zabijała, nie będąc przekonana do końca o stosowności swoich zachowań, jak wielu przedtem i potem…

…a że Argentyna to kraj rzymsko katolicki, generałowie spytali kapłanów, czy aby przypadkiem forma nie przerasta treści – za co, tak na marginesie, chwała im, bowiem ”kto pyta, nie błądzi” *– i usłyszeli, że skądże, wszystko jest po bożemu, bowiem martwy „grzesznik” dostąpi subito zbawienia, a o to przeczesz chodzi…

…wyznanie rzymsko katolickie z istoty swojej i powołania jest antypaństwowe, że nie wspomnę już o ustroju demokratycznym, co w stosownym czasie zdefiniowano poprawnie w Niemczech, Anglii, Francji, Włoszech, w końcu w Hiszpanii i Portugalii też…

…gwoli prawdy należy dodać, że w każdym z tych przypadków z nutką mniejszego lub większego rozczarowania i zawodu, trudno jest bowiem efektywnie – skutecznie – zastąpić kapłana, tak jak i sędziego, lekarza czy szewca…

…………………………………………………………………………………..

dopisek z 26 września:..

…czy instytucja popełniająca tyle niegodziwości – że posłużę się tym eufemizmem – i to nie sto, dwieście, czy tysiąc lat temu, a nie dalej, jak wczoraj, ma prawo do osądów moralnych ?..

…odpowiedź na to pytanie pozostawiam Tobie i Twojemu pokoleniu…

………………

*  …a jeśli pyta i zwodzony jest na manowce ?..

… nie pyta więcej, dźwigając w samotności brzemię wątpliwości  będące niebywale wysoką ceną za bycie wolnym, nie odmawiając przy tym prawa do trudnych wyborów innym…

w tym tkwi istota Człowieczeństwa i złudna to nadzieja, że ktoś wyręczy nas w jej dopełnieniu, a już na pewno nie zrobi tego ksiądz kościoła rzymsko katolickiego…

…i czy to się komuś podoba, czy też nie, mam to w głębokim poważaniu, będąc święcie przekonanym, że kler rzymskiej odmiany katolicyzmu, unurzany po uszy w szambie przestępstw seksualnych, gospodarczych, pospolicie kryminalnych i niepospolicie, dosłownie zbrodniczych, swoimi postępkami woła o pomstę do nieba, uzurpując sobie prawo do publicznego kwestionowania wyroku Sądu Państwa Polskiego…

…przypominam wam Tusk, Kaczyńscy i całej reszcie pseudo elit, że to ja, pomnożony przez miliony stanowię o waszej przyszłości, a nie jakiś frather podejrzanej konduity, czy też inny uzurpator wystawiający na szwank dobre imię Pana Boga…

…w trosce o dobre trawienie…

wrzesień 24, 2009 - autor: Lu

…nic bardziej żałosnego od widoku prostaka udającego intelektualistę, a już wstyd to do kwadratu jeśli owo jest politykiem niepośledniej rangi, reprezentującym w oczach świata ogół obywateli w myśl równania „jeśli on taki, to cóż dopiero cała reszta”…

…z poczucia obywatelskiej przyzwoitości i troski o dobre trawienie pozwalam sobie  zatem zwrócić uwagę reprezentantowi mniejszości na fakt, iż historia świata, a i Europy też, nie zna przypadku porozumienia na płaszczyźnie historycznej, bowiem to kuriozum pojęciowe znaczy nic innego, jak zanegowanie swojej tożsamości narodowej, zaprzaństwo wspólnotowe w dawnym znaczeniu, wyparcie się ojca i matki, dziadka i pradziadka…

… można tylko dodać, że pojednanie to pojęcie raczej teologiczne, a już na pewno w żadnym razie nie jest ono polityczne i z tej racji nie przystoi powoływać się na nie politykowi, chyba że jego zamiarem jest świadoma autoprezentacja niekompetencji instytucjonalnej i publiczna deklaracja predyspozycji do zostania kolejnym, narodowym, dożywotnim eremitą w pustelni przy Wiejskiej z przypisaną jemu i jego współbraciom zdrowaśką o upadku imperjum rosyjskiego…

… osobiście nie mam nic przeciwko temu, byle by tylko nawiedzeni żyli z jałmużny pozostawiając poselskie pensje umiejącym zdefiniować prawidłowo polską rację stanu…

…kilku głupców nie czyni jednego mądrego…

wrzesień 24, 2009 - autor: Lu

to bez znaczenia Kwiatuszku

… dziś już słowo rzymsko katolickiego kleru znaczy mniej niż słowo idola piłki kopanej albo tekst jakiegoś – pożal się Boże – nadwiślańskiego rapera, że już nie wspomnę o tańczących na lodzie…

…a tyle jeszcze przed nimi, powoli, na marginesie, a to dlatego, że Watykan z jego regionalnymi ekspozyturami już nic dziś nie znaczy w europejskiej, a i tym bardziej, światowej, odwiecznej partii politycznych szachów i jego przewiny nie interesują zbytnio wielkich tego świata, chyba że znaczą coś w kontekście

… zarządzany przez niewydolnych intelektualnie menadżerów od duchowego biznesu odgrzebał z zakamarków swojego, ideologicznego arsenału, zawsze atrakcyjny dla motłochu temat macicy sąsiadki, modernizując jego siłę wyrazu możliwościami prezentacyjnymi współczesnych technologii i próbując przy tym, w poczuciu złudnej bezkarności w nadwiślańskiej prowincji, zdegradować, kolejny już raz w swojej historii, kobiety do roli przedmiotu, inkubatora jakiegoś potwornego, przy którym komory gazowe Oświęcimia jawią się jako wielce humanitarne urządzenia, zabijały bowiem szybko, i do tego też, w jakimś monstrualnie makabrycznym sensie, w imię życia…

…i nie jest to – broń  Boże – porównywanie hitlerowskich instytucji z watykańskim biznesem strachu, on bowiem w swojej trwającej już ponad dwa tysiące lat historii popełnił tyle zbrodni, że w zasadzie znajduje się poza konkurencją w tej dyscyplinie i faktycznie przez to jawi się w wymiarze boskim, a nie ludzkim…

… przyzwyczajenie jednak jest drugą naturą i ludzi i instytucji…

…trudno dziś wyrżnąć jakąś społeczność w pień w imię Jezusa Chrystusa, spalić na stosie śliczną panienkę, bo odmówiła czującemu powołanie, łamać kołem zamożnego, który skąpi na tacę…

…ale można podtrzymywać płomyczek strachu torturując publicznie latami wybraną ofiarę, jaką dla polskiej mutacji rzymsko katolickiego kościoła stała się pani Alicja, dopełniając grozy tego ohydnego procederu atrapą autorytetu instytucji prezydenta i sejmu pospolitej

…głupota jednak, na szczęście, a już szczególnie ta, doprawiona arogancją, chadza na krótkich nóżkach i przez to daleko nigdy nie zaszła, a i kilku głupców nie czyni jednego mądrego, przeciwnie, potęguje głupotę w dwójnasób irytując tym innych ponad miarę tolerancji…

………………………………………………………………..

…moim skromnym zdaniem, tym razem, ich medialny skowyt spowodowany jest nie tyle przypadkiem pani Tysiąc, ale bezprecedensową w dwudziestoletniej historii Pospolitej odwagą pani sędziny, która w majestacie Prawa wyartykułowała naturalny porządek nadrzędności Państwa i praw Jego Obywateli nad uzurpacją wyznaniową, uprawianą wbrew i poza porządkiem konstytucyjnym przez hierarchów kościoła rzymsko katolickiego za interesownym przyzwoleniem odpadów po bywszym PRLu sprawujących władzę w tym, tak pięknym, a jednocześnie tak nieszczęśliwym Kraju

…racja stanu państw znaczących w Europie, czyli nic nowego pod słońcem…

wrzesień 14, 2009 - autor: Lu

…no, minister może mieć przez chwilę medialną rację, ale równie zasadne jest stwierdzenie, że nadwiślańska prowincja odgrywa marginalną rolę w globalnym rozrachunku, co wydaje się bliższe prawdy, a w połączeniu z intensywną transfuzją euro aplikowaną przez Unię stwarza pozór kolejnego cudu nad Wisłą, tym razem gospodarczego…

…nie ja jestem w końcu ministrem i to nie mój problem, choć nie mam nic przeciwko temu, by to on, a nie ja, miał rację…

…w języku dyplomatycznym, Kwiatuszku, zwrot „…co skłoniło inne państwa europejskie do przemyślenia stanowiska…” znaczy nic więcej ponad to, że państwa te nie miały wyboru i to jest właśnie polityka bez niedomówień…

…zauważ, że nic się w zasadzie nie zmieniło od lat ’20 ubiegłego wieku w definiowaniu racji stanu państw znaczących w Europie…

co do satysfakcji i uwiarygodnienia moich ekstrawaganckich opinii, to nie jest to dla mnie szczególnie, ani w ogóle ważne…

… w końcu ten news świadczy o chęci przyspieszenia pewnych, nieuchronnych procesów przez zainteresowanych, co w konfrontacji z poziomem intelektualnym nadwiślańskich elit i wynikających z tej przesłanki braku umiejętności poprawnego postrzegania przez nich procesów politycznych w najbliższym otoczeniu może tylko martwić i małe to pocieszenie, że nie dotyczy to specjalnie mnie, a Waszego pokolenia i następnych…

…dopisek z 15 września:

…i tak, jak wyimaginowaną mocarstwowość II Rzeczypospolitej zweryfikowały wydarzenia kilkunastu dni września ’39 roku, tak i prawdopodobnie w ciągu kilku, kilkunastu nadchodzących miesięcy tubylcze elity z nadwiślańskiej prowincji zostaną brutalnie wybudzone z sennego mirażu znaczenia w dzisiejszej Europie i Świecie…

…o co właściwie temu naturalizowanemu chodzi, to ja nie wiem:

„…Davies przyznaje, że przedwojenna Polska była rządzona autorytarnie, ograniczała demokrację, stosowała brutalne metody wobec mniejszości, a szczególnie po 1935 roku zdradzała wyraźne narodowo-szowinistyczne tendencje, szczególnie wobec Żydów i Niemców…”

…i dalej:

„…Jeśli prof. Ferguson szuka analogii dla przejawów dyskryminacji na tle rasowym i narodowościowym w Polsce, to powinien zadać sobie pytanie, czy były one gorsze od tych, które przed II wojną światową stosowano w USA lub w Irlandii, bądź też czy ograniczenia demokracji w przedwojennej Polsce były istotnie gorsze niż brytyjska polityka w Indiach – sugeruje autor “Bożego Igrzyska”…”

…a przecież to takie proste:

…sęk w tym, że były, a nie jakie były…

… bowiem punktem wyjścia dla współczesnych, nadwiślańskich awanturników politycznych była do cna zakłamana wizja niepokalanego narodu zbawców Żydów, Litwinów, Ukraińców, Czechów, bohaterów ratujących Brytyjczyków, Francuzów i resztę cywilizowanego świata przed grożącą i im, i jemu, totalną zagładą za przyczyną hitlerowskich Niemiec i – szczególnie – stalinowskiej Rosji…

…i co ?..

…ano nico, ten szczególny rodzaj fetyszyzmu historycznego, jakim w polskim wariancie jest historyczna nekrofilia uprawiana ochoczo przez politycznych dewiantów, nie przysparza Narodowi splendoru, że nie wspomnę o poważaniu, powadze i poszanowaniu…

…ten nieszczęsny Katyń…

…i w tym przypadku miara intencji polityka jest prosta:..

…z jednej strony mamy tragedię tysięcy rodzin wpisaną w politykę międzynarodową z przed siedemdziesięciu lat, z drugiej decyzje instytucji państwowej, jakim jest Narodowy Fundusz Zdrowia, skazujący na niewymowne cierpienia i w końcu śmierć arbitralnie wybierane grupy obywateli, najczęściej dzieci lub ludzi starych, za których losy z urzędu odpowiedzialny jest prezydent, premier, minister, poseł i senator w sposób szczególny tu i teraz…

…odpowiedzialność ?..

…bez przesady, to sprawa możliwości… – odpowie z trybuny sejmowej jeden z drugim…

…a ja mu na to:..

…no właśnie…

…o gazie, ślicznych panienkach z AK i in vitro…

wrzesień 11, 2009 - autor: Lu

…ależ oczywiście, że gaz jest instrumentem politycznym Rosji, choć nie w tym znaczeniu, w jakim są również polityczne złoża ropy w Emiratach dla Ameryki…

…dlatego partnerami  w tej sprawie mogą być dla niej tylko rządy (……………………………………………………………………………………………..)

…było, minęło i kto to w lot pojmie, ten jakoś wyjdzie na swoje…

…wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że dobiegł kresu pewien, kolejny rozdział historii Europy i Świata, zapoczątkowany zmianą dekoracji po I wojnie światowej, kiedy to zeszły ze sceny politycznej ostatnie, europejskie mocarstwa dynastyczne, zastąpione przez narodowe byty państwowe…

…od roku 1918 po 1939 nowe formy ustrojowe kontynuowały w sposób naturalny utrwalone zachowania w wymiarze międzynarodowym w oparciu o swoiście pojmowany i praktykowany modus vivendi z jego tragicznymi konsekwencjami poniesionymi w różnym stopniu przez poszczególne państwa…

…aż narodziła się idea Wspólnej Europy, której jednym z ojców założycieli był Polak, pan Józef Retinger, o czym piszę z niekłamaną dumą i satysfakcją nie mogąc przy tym oprzeć się konieczności zasygnalizowania pewnej, haniebnej okoliczności, a mianowicie usilnych prób zamordowania pana Józefa przez katów AK na rozkaz oczywiście, ale nie rządu londyńskiego, a KG, która  sugestię neutralizacji politycznych działań pana Retingera otrzymaną z Londynu* samowolnie zastąpiła decyzją o jego zamordowaniu i to do tego w sposób daleki od żołnierskich, honorowych standardów wojennych posługując się trucizną podawaną przez śliczną, uroczą i pełną kobiecych wdzięków agentkę, żołnierza Armii Krajowej…

…przeżył, co jest oczywistym dowodem na ingerencję Pana Boga w bieg wydarzeń doczesnych w chwilach, Jego zdaniem, ważnych i przez to godnych boskiej interwencji…

…nie znam idei z gruntu złych, zbrodniczych i tak, jak są one wytworem geniuszu człowieka, tak są najczęściej – choć gdybym był pozbawiony nadziei, powinienem bym napisać, że zawsze – deformowane również przez nich, chyba że coś jest chore od chwili poczęcia, tak jak to miało miejsce w wypadku II Rzeczypospolitej, która nie przyszła na świat w sposób naturalny, a na skutek zdarzeń przypominających pod wieloma względami zapłodnienie in vitro…

……………………………………………………………………….

…i tak, jak ja, wiedzą o tym również w Moskwie, Berlinie, Paryżu, Londynie a i w Washingtonie też, że nie wspomnę o Pekinie, co jest oczywiście istotniejsze dla przyszłych losów nadwiślańskiej prowincji od mojego pisania sobie a muzom o czym, kto, jak kto, ale były szef tubylczego MSZ powinien wiedzieć…

… i nie szczycić się odmową** oczekiwanych przez Litwinów przeprosin za godny potępienia wyczyn tandemu Piłsudzki – Żeligowski wpisując się tym w iście „kabaretowy” ciąg zdarzeń mających miejsce w Pospolitej darowanej odpadom po bywszym PRLu  przez możnych tego świata w – okazuje się, złudnej – nadziei docenienia tego faktu łaski pańskiej uczynionemu wbrew rozsądkowi i doświadczeniu…

*  wiele jest historii ohydnych, strasznych i jakże odległych od wizerunku szlachetnego, dzielnego Polaka – który to „za naszych i waszych” chętnie cudze życie odda, a już szczególnie chętnie życie Ukraińca, Czecha, Rosjanina, Litwina, ba, rodaka swojego – które powinny spoczywać w mogile głębokiej, nie oznaczonej, porosłej trawą i pokrzywą…

…ale jeśli ktoś kopał piłkę na cmentarzach w szczenięcych latach, to dorosłym będąc nie zauważa ich szczególnego znaczenia w życiu ludzi, wspólnot, narodów w końcu i ich wzajemnych relacjach, płacąc za to, prędzej czy później, słony rachunek…

** w wywiadzie pomieszczonym w poczytnej gazatce z dnia 11 września ‘09 w odpowiedzi na pytanie “Jak odebrał pan upadek imperium sowieckiego w grudniu 1991 r.?”

…zdążyć przed ABW, CBA i prokuraturą…

wrzesień 8, 2009 - autor: Lu

…brawo Kochaneczku, jak widzisz samodzielne myślenie nie jest zastrzeżone li tylko dla pomazańców bożych…

…masz rację, to oczywiste, że gdyby rząd II RP wypowiedział wojnę Rosji 17 września ’39 w stanie wojny znalazła by się również z nią Anglia i Francja, a czego, jak czego, ale tego w Londynie i Paryżu nikt sobie nie życzył i to nie pamiętnego września przyjęto za obowiązującą tą doktrynę, ale w zasadzie w chwili dojścia do władzy zabójczego Adolfa…

…w polityce, tak jak i w biznesie, istotne jest to, o czym nie pisze się i nie mówi publicznie i to o wielu sprawach przez dziesięciolecia, czasami przez setki lat, co nie znaczy, że sprawujący władzę o nich nie wiedzą, wręcz przeciwnie, istotne tajemnice i niedopowiedzenia pozwalają rozwiązywać wiele bieżących problemów ponad podziałami ideologicznymi i systemowymi, bowiem idea państwa jest nadrzędna, a w każdym razie powinna być, co jest oczywiste dla wszystkich w Europie poza tubylczymi oszołomami z nadwiślańskiej prowincji, ale, jak sam odkryłeś, współczesne odpady po bywszym PRLu nie są specjalnie oryginalne w postępowaniu, choć wszystko co wtórne zawsze jest pośledniejsze niż oryginał…

…a on jawi się w ponurych półcieniach tragicznego w skutkach nieporozumienia sytuacyjnego sięgającym swoim rodowodem nie lat ’30, ani ’20 ubiegłego wieku, a samego zarania powstania II Rzeczypospolitej, ale to już zupełnie inna historia choć wciąż ta sama…

…poczuwam się w tej sytuacji do obowiązku wyartykułowania mojego zrozumienia postępowania polityków francuskich, angielskich, a i niemieckich i rosyjskich też, zabarwionego odrobiną wdzięczności nawet, a to dlatego, że zgłębianie “sekretów” dziejów najnowszych ukształtowało mnie na tyle poprawnie, że przeżyłem szmat życia bez poczucia krzywdy, zniewolenia, czy też utraconych szans z nie swojej winy…

…nie wiem kim jesteś, żołnierzem, oficerem którejś z rządowych agencji, może prokuratorem, sędzią, urzędnikiem, może kierowcą miejskiego autobusu…

…nie ważne kim jesteś, ważne byś w miarę możliwości, jakie stwarza Twoje zajęcie, pamiętał o Państwie, tak jak to robił przez całe życie pan Noel, któremu na pewno nie było łatwo zniszczyć politycznie ludzi z którymi w części swojej, prywatnej, może nawet był zaprzyjaźniony…

…i to jest cała tajemnica, sekret Twojej pomyślności, Twoich dzieci i wnuków, bowiem kto szkodzi Państwu jest Twoim śmiertelnym wrogiem, kimkolwiek by nie był…

………………………..

…wojna w Afganistanie trwa nadal i każdy, kolejny dzień jest lekcją, którą warto odrobić…

…nie wiem, czy niemiecki oficer dostanie medal, ale jestem pewien, że nie zostanie oskarżony o ludobójstwo

….choć to nie interesuje nadwiślańskich uzurpatorów już wcale, swoich żołnierzy zdradzili idąc w zawody o lepsze z Rydzem Śmigłym i resztą sanacyjnych pajaców udających mężów stanu wyimaginowanego mocarstwa, a teraz zajęci są obwieszaniem medalami kolesi pracując w ciągłym stresie, starają się bowiem zdążyć przed ABW, CBA i prokuraturą…

…dookoła 17-tego i tamtego…

wrzesień 8, 2009 - autor: Lu

…co kiedyś mogło uchodzić za przejęzyczenie, dziś należy z całą powagą traktować za deklarację ideową Jednojajowego Kwiatuszku…

…nikt mu nie wmówi, że białe, to białe…

…a przecież akurat wydarzenia 17 września są wręcz podręcznikowym przykładem dyplomatycznej poprawności Stalina…

…czekał 17 dni obserwując przebieg kampanii licząc się z różnymi możliwościami mogącymi zmienić jej przebieg o których nie piszę, bo nie nastąpiły, choć mogły, a jeśli już jakieś były, to takie, które mogły go tylko utwierdzić w racji…

…w końcu wkroczył, nie powstrzymywany oporem, bądź co bądź, w przybliżeniu  kilkuset tysięcy żołnierzy, którzy znajdowali się w tej części Polski, stojąc z bronią u nogi sparaliżowani brakiem formalnego i publicznego ogłoszenia stanu wojny przez polskie władze dopełnionego brakiem rozkazu naczelnego wodza, co w tej sytuacji wojsko ma robić, poza kuriozalną wytyczną, że, jeśli może, to niech daje dyla na Węgry i do Rumunii*…

…daruję sobie w tym miejscu eksponowanie akademickich dywagacji historycznych wskazujących właśnie na te okoliczności jako praprzyczynę zbrodni katyńskiej, nie o to bowiem w tym wpisie chodzi…

…chodzi o mój stosunek do twierdzenia o nożu w plecach, co moim zdaniem jest nadinterpretacją po fakcie okoliczności mogących pomóc ukryć fakt zbrodni popełnionej z premedytacją na Narodzie przez politycznych żigolaków** z „Adrii” będących bez wątpienia ojcem i matką współcześnie nam miłościwie panujących…

…no bo co, gdyby nie to, to byśmy wygrali ?..

…ja tam jestem prosty człowiek i czarne dla mnie, to czarne, fakt to fakt, a jego interpretacja to już zupełnie inna kategoria, z natury swojej subiektywna, zawsze stosowna, a już na pewno w sytuacji wymuszonej …

* wołający o pomstę do nieba, a skrzętnie ukrywany przez piszących polską historię od nowa, fakt ubezwłasnowolnienia władz cywilnych i wojskowych przez ambasadora Noela (to oczywiście nic nie znaczy, że jako pełnomocnik Petaina uczestniczył w rokowaniach w sprawie zawieszenia broni z Niemcami w 1940 roku) w zasadzie już od pierwszych godzin września i doprowadzenie w końcu do ich internowania w Rumunii 18 września (!), czyli w dzień po wkroczeniu Rosjan do Polski wydaje się  być dosłownie zbrodniczy, bowiem  realizacja ustaleń paktu Ribbentrop – Mołotow, jak byśmy jej nie postrzegali, była w końcu umową zawartą przez naszych oczywistych w tamtym czasie przeciwników, a skrytobójczy, do tego nie mający precedensu w historii Europy (?), cios został zadany przez koalicjanta i – co warte podkreślenia – bez słowa sprzeciwu pozostałych, czyli Anglii…

 ** dla Hitlera i Stalina Polska, jak i pozostałe państwa tego regionu, nie miały żadnego znaczenia. Śmiertelne zwarcie dwóch politycznych Tytanów było nieuchronne, o czym i oni wiedzieli, jak też wiedziano o tym i w Paryżu i Londynie, z tym że dla tych ostatnich Czechy, Polska i cała reszta była politycznym ścierwem rzuconym świadomie na pożarcie w imię dobrze pojętej racji stanu Anglii i Francji…

…ale czy to ja powinienem takie rzeczy wypisywać, a nie przypadkiem historyczne towarzystwo wzajemnej adoracji UJ ?…

…no tak, stawianie pod ścianą Francji, czy też Anglii nie jest wpisane w naszą, polityczną tradycję, bowiem, jak każdy prawdziwy polak wie, wszystkiemu winna jest Rosja…

…pan ambasador Noel nie był ,broń Boże, kolaborantem, człowiekiem złym, lub głupim, przeciwnie, to wzór kompetentnego urzędnika Republiki docenianego przez kolejnych prezydentów i rządy aż po rok 1965…

…węzeł na męskim przyrodzeniu…

wrzesień 5, 2009 - autor: Lu

…oczywiście, że nie o to chodzi by każdy obywatel brylował wiedzą historyczną na poziomie akademickim – co akurat ostatnio w Pospolitej nie jest zasadnym punktem odniesienia – ale jakieś pojęcie o minionych wydarzeniach wypada mieć choćby dla dobrego samopoczucia…

trudno przekonać kogoś do zamachu majowego, jeśli ten ktoś nie zna ustaleń z Locarno i ich konsekwencji dla II RP, albo myli faszyzm z narodowym socjalizmem w kontekście zarzutu nieodwzajemnionej miłości sanacyjnych polityków do zabójczego Adolfa…

…i tak dalej, i tym podobne…

…w zasadzie do czasu przyjęcia Polski w poczet członków Zjednoczonej Europy jej problemy związane z lokalną polityką zagraniczną mogły by być znakomitym przykładem klasycznego węzła gordyjskiego zawiązanego na męskim przyrodzeniu…

…a jednak cudownym zrządzeniem losu wydarzenia lat ’90 ubiegłego wieku wyznaczyły nową perspektywę postrzegania miejsca Polski w współczesnym świecie bez dyndającego u jej szyi młyńskiego kamienia minionych zdarzeń i odpowiedzialności za nie…

…wydarzenie w historii państwa porównywalne do wygrania przez Kowalskiego kilkunastu milionów w lotka, czyli fuks…

…było, minęło…

…znowu stoimy w rozkroku pomiędzy Wschodem i Zachodem dyndając niesprawnym narządem ( czytaj rządem, klasą polityczną, elitą…), tym razem jednak już niepotrzebni nikomu, z zaszarganą do cna opinią państwa może zamieszkałego przez dobrych hydraulików, ale rządzonego przez zidiociałych polityków oglądających współczesny świat oczyma swoich antenatów po profesji…

……………