Archiwum z maj, 2007

Polska: wrzód na dupie Europy.

maj 30, 2007

Nie minęło sporo latek, a już w kuluarach brukselskich zaczyna pojawiać się widmo spóźnionej refleksji: Jezu, po co nam to było!

Może to był ’82 albo ’83? Na końcu którejś z małych uliczek prowadzących ku tajemniczej zieleni Grunewaldu siedzieliśmy z Jorgiem i panem S. na tarasie małego domku. Pamiętam, że w oddali widziałem fragmenty zameczku myśliwskiego i -tego nie jestem pewien- odrobinę błękitu Grunewaldsee. Kim był Jorg i co to za tajemniczy S.? Może kiedyś o tym napisze, dziś mogę tylko dodać, że łączyły nas wspólne zainteresowania natury ogólnej. Wszyscy trzej, tak jak i reszta naszych, wspólnych znajomych, mieliśmy pracę lekką i przyjemną. Głównie zajmowaliśmy się rozważaniami w rodzaju: co ma piernik do wiatraka, a jeśli już coś ma, to jakie korzyści może z tego faktu czerpać… No, powiedzmy, Pekin.

W pewnej chwili pan S. zapytał:

-A co by się stało, Jorg, gdyby nagle zniknął Mur?

Jorg bez chwili zastanowienia odpowiedział:

-Dziwki na Potsdamerstraße straciłyby prace.

Nie muszę chyba dodawać, że po jakimś czasie tak się właśnie stało.

Gaworzyliśmy potem, rozwijając ten -w tamtym czasie wydawało się, absurdalny wątek- i zeszło nam na tym do zachodu słońca. Wszystko jakoś sensownie się poukładało, poza jednym:

-Co z tą Polską? -biadolił Jorg.

Pan S. uśmiechał się, nie starając się nawet – tym razem- ukryć, że zna odpowiedz.

-No to polej jeszcze Lu. -poprosił.

Rozlałem resztki alkoholu do szklaneczek. Pan S. sięgnął po swoją i nie czekając na nas, opróżnił jednym haustem.

-No to ja wam teraz powiem, co z tą Polską będzie dzieciaczki.

I powiedział…

Z polityką jest tak samo jak z kostką Rubika: Pokręcisz, pokręcisz i jak wiesz, dokąd zmierzasz, to dojdziesz. Chińczycy uważają, że ostateczne konsekwencje rewolucji francuskiej będą znane gdzieś za trzysta, czterysta lat…

Domyślam się Kwiatuszku, ze jesteś ciekawa, co to takiego powiedział pan S.? Twoją ciekawość zaspokoję tak: Ci, co dzisiaj zatrudniają się w Intelu, Google… Biedaczyska, nie spłacą zaciągniętych kredytów, chyba, że będzie to zadłużenie krótko terminowe, powiedzmy takie na pięć lat. Może z małym plusem te pięć. Starczy!

Wymyśliłem już sobie następny tytuł:

„Piczka fatyguje się na wojnę z Rosją.” Dobre? Napisz, że dobre, napisz Kwiatuszku… Puszek w drodze do Ameryki, a mnie już smutno i samotnie.

na marginesie tropienia homoludków: Houston, chyba mamy problem…

maj 30, 2007

Jeśli embrion to człowiek, to płód tym bardziej. Jeśli dwa nagie płody rodzaju męskiego obcierają się fajfusami przez kilka miesięcy od rana do wieczora i od wieczora do rana, to są homo, czy też nie? Jeśli tak, to Houston, mamy problem!

Wiedzieć to ja wiem, Pampersiku, z czyjego umocowania tatko kolaborował…

maj 30, 2007

Wiedzieć to ja wiem, Pampersiku, z czyjego umocowania tatko kolaborował. I tu jest właśnie Urban pogrzebany, jak mawiają, bowiem jak to się ma do ustawy lustracyjnej? Ano gówniano się ma.

Znaczy się, ci i owi mogli komuchom w dupę włazić, a tamci nie? Obywatel Kowalski na barykady, a szczwana szuja na kolacyjkę z generałem? W interesie skrytki na wartości to można, wręcz należy, a już we własnym interesie, w interesie swojej rodziny to już Kowalski nie może?

Takiego kitu nawet w Pernambuco nie sprzedasz, bo to nie kit pszczeli, szlachetny i naturalny, a rzygowiny etyczne i moralne znaczące drogę przez życie typów spod, politycznej, ciemnej latarni.

W systemie totalitarnym głównym instrumentem skutecznego sprawowania władzy jest maksymalnie rozbudowany aparat kontroli, inwigilacji… Każdy, kto w takim państwie decydował się na zachowania nietypowe (wyjazd za granicę, częste kontakty z cudzoziemcami, chęć zaspokojenia swoich aspiracji zawodowych…) niejako z urzędu skazany był na „teczkę”. Teczki na pewno nie ma pierwszy świniopas, nie ma jej też narajana szkapa, ani kryminalistka zasiadająca w ławach, bo według oceny sprawujących nadzór nad społeczeństwem, był to chłam, odpadki, takie stworki jedzące, trawiące i srające po krzakach, nie warte społecznych pieniędzy wydawanych na ich kontrolę, sami się bowiem znakomicie kontrolowali, powodowani li tylko instynktem przeżycia.

W związku z tym, co już napisałem i tym, co napiszę jeszcze, zejdź ze mnie Pampers, napij się „Red Bulla” i odleć.

Kwiatuszku, polityka nigdy nie była zajęciem stosownym dla panienek z dobrego domu…

maj 30, 2007

Tak to jest, jak bydle przemawia ludzkim głosem: Jeden z pomniejszych knurów watahy zdziczałych świń w czerwono-białe paski na marginesie omawiania zmian ordynacji wyborczej pozwalającej inwentarzowi folwarku utrzymać się przy żłobie oznajmił, że świńskie ideolo obliguje watahę do trzymania się koryta za wszelką cenę, bowiem tylko taka opcja gwarantuje systematyczny przyrost słoniny w sprzyjającej atmosferze i miłym towarzystwie sikających chłopców. Zapytany o owoc flirtu kolaboranta* z komuchami stwierdził z rozbrajającą szczerością, będącą charakterystyczną cechą tej odmiany czteronożnych, że wygodniej jest gwałcić Apolonię w kupie niż bzykać ją samemu, poza tym –dodał- umiejętności trzymania się żłobu, jakie odziedziczył po tatusiu owoc namiętnego flirtu przydadzą się nam, czteronożnym, nie mamy bowiem dużego doświadczenia w tej szlachetnej dyscyplinie, jaką jest służba ojczyźnie.

Kwiatuszku, polityka nigdy nie była zajęciem stosownym dla panienek z dobrego domu, dlatego przez tysiące lat wypracowano kanony zachowań w tej przestrzeni bliskiej piekielnym otchłaniom, acz niezbędnej do przetrwania społeczności skupionych w mniej lub bardziej udane twory zwane państwami, pozwalające zajmować się tą dziedziną w miarę w znośnych warunkach i optymalnie skutecznie, z zachowaniem poczucia spełnienia przez liczne formacje społeczne z jakich składa się ten twór.

Jednym z tych kanonów jest konsekwencja, a tu masz przykład czystej wody obłudy, zakłamania i zachowań zasługujących na bezgraniczną pogardę.

Z jednej strony podręcznikowy przykład kolaboranta, z drugiej tysiące ludzi z teczkami w I.P.N. w których znajdują się jakieś świstki z deklaracją lojalności wyrażonej w takiej, czy innej formie w stosunku do uznanego przez świat państwa, jakim była P.R.L.

*W 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego tłumacząc, że jest to jedyny sposób na uniknięcie inwazji radzieckiej, w związku z tym rozsyłał listy nakłaniające do poparcia decyzji gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Poparcie to ponawiał wielokrotnie aż do 1989.

Potrzebny nam u steru ktoś, kto zapewni trwałość sojuszu ze wschodnim sąsiadem. Rolą prezydenta będzie pilnować, by nie przejść z deszczu pod rynnę, byśmy nie stracili tych pozytywów, które daje nam oparcie o Związek Radziecki. Tylko Pan, Panie Przewodniczący, może nam to zagwarantować”. – wypowiedzi ……………… na posiedzeniu Rady Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim, 17 lipca 1989.

…osobnik ten zdolny jest tylko do zachowań archetypicznych.

maj 29, 2007

Kwiatuszku, Twoje oczekiwania przerastają możliwości tych, po których spodziewasz się takich, a nie innych zachowań.

Taki pierwszy pokurcz IV R.P. choćby: Z wielu powodów, o których tym razem nie będę pisał, osobnik ten zdolny jest tylko do zachowań archetypicznych. W jego podświadomości tkwi obraz kolejnych, pierwszych sekretarzy P.Z.P.R. których oglądał w telewizorze stojącym w przyzakładowej świetlicy, podczas obchodów pierwszomajowych lub innych świąt państwowych, utrwalony upokorzeniem wykluczenia z kolektywu i brakiem możliwości osobistego pozdrowienia przywódcy z tłumu maszerującego przed trybuną.

Dziś, postawiony na świeczniku tragikomicznym zrządzeniem losu, powiela tamte gesty, zwroty, nawet melodię i tempo wypowiadanych zdań, wodząc dookoła na wpół przymkniętymi oczyma w ten szczególny sposób wskazujący na to, że toto przeżywa właśnie erekcję. Gdyby Natura wyposażyła go w akceptowalne rozmiary męskiego atrybutu, fakt ten był by poza dyskusją, tak jednak nie jest i można moje dywagacje oczywiście zakwestionować, nie wiem jednak czy warto tyle czasu poświęcać życiu seksualnemu niepełnosprawnych.

Defekty fizyczne uchodzą geniuszom i wielkim mężom stanu, pozostali powinni liczyć się z tym, że ich głupota, arogancja i niekompetencje spotkają się z odpłatą w postaci drwin i szyderstwa. Zdaję sobie sprawę, że wykraczam tym stwierdzeniem poza kanon poprawności politycznej obowiązujący dziś w demokratycznych krajach Europy i Ameryki, ale adresaci moich, drobnych uszczypliwości w pełni na to zasługują, poza tym jestem już odrobinę zdegustowany tymi, nieprzeliczonymi zastępami błyskotliwych, inteligentnych i sprawiedliwych, czarnych komisarzy nowojorskiej policji, nieszczęśliwymi homo umierającymi godnie i w otoczeniu przyjaciół na nieuleczalną chorobę…

Innymi słowy poprawne zachowania pozostawiam zainteresowanym, może dlatego że z natury nie jestem masochistą i jak ktoś mnie uderzy, to nie nadstawiam drugiego policzka, tylko walę w mordę agresora.

Nie ma dzisiaj żadnych przesłanek do strajków – powiedział premier, a mnie się coś wydaje, że już to kiedyś słyszałem…

maj 29, 2007

Nie ma dzisiaj żadnych przesłanek do strajków – powiedział premier we wtorek i ma rację.

W Polsce żyje się bezpiecznie i dostatnio. Każdy z polityków w ciągu minionych lat dorobił się, wyszlachetniał, używa miękkiego papieru toaletowego i dba o uzębienie. W kuluarach folwarku mówią, że nawet pierwszy świniopas IV R.P. przestał siorbać i stara się rapsodycznie akcentować „ę” i „ł”.

Nie ma więc dziś żadnych przesłanek do strajku lekarzu, zrozum to i nie słuchaj podszeptów prowokatorów i agentów, a jeśli nie posłuchasz, to pamiętaj: Odrąbiemy każdą rękę sięgającą do kasy i nie będziemy zważać na to, czy to ręka neurochirurga, czy transplantologa…

Nie ma dzisiaj żadnych przesłanek do strajków – powiedział premier, a mnie się coś wydaje, że już to kiedyś słyszałem…

infantylizm instytucjonalny

maj 28, 2007

Nie pisałem, bo i po co? Przecież to już teraz oczywiste, że krajem rządzi człowiek z syndromem infantylnego wyrostka.

Jego infantylizm polega między innymi na sposobie przekazywania myśli lub opinii w formie: „… prywatnie powiem, prywatnie myślę…”. Nie zauważył, a i mamusia mu nie powiedziała, że z chwilą objęcia urzędu jego prywatność zawęziła się do sypialni i toalety w której oddaje poranny mocz.

Obowiązkiem sprawującego władzę jest zmarginalizowanie swojej prywatności, sprowadzenie jej do zera w wystąpieniach publicznych. To norma uniwersalna. Stosują się do niej dyktatorzy, stosują przywódcy z wyboru. Odstępstwo od niej ośmiesza, pozbawia autorytetu, umniejsza powadze urzędu, w końcu doprowadza do utraty samokontroli i samokrytycyzmu. W takim stanie człowiek nie zdaje sobie sprawy z możliwych konsekwencji –prywatnie najzupełniej obojętnych i nic nie znaczących- publicznych wyznań w rodzaju: „… nie mam konta bankowego, pieniądze trzymam u mamusi…”.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności to nie nasz problem. Zapytałaś, odpowiadam i tyle.

na dobranoc Kwiatuszku:

maj 27, 2007

Można rozważać możliwość sprawowania władzy przez despotę oświeconego, można doszukać się racji pozytywnych w działaniu i zaakceptować wyznaczone przez niego cele. Teoretycznie, akademicko. Dlaczego tylko tak? Proste: Despota, dyktator, czy jak go tam nazwiemy w końcu umiera. Naturalną koleją rzeczy jest chaos, bezpardonowa walka o władzę trwająca krócej lub dłużej i to jest problem, bowiem destabilizuje to państwo, rozregulowuje gospodarkę, albo ją wręcz paraliżuje. Jednym słowem na niebezpieczeństwo narażone są miliony.

Jak widzisz, przyjąłem w tym przypadku wariant optymistyczny: Rządzący X sprawuje władze kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Sytuacja w jakiej my się znajdujemy jest o wiele gorsza: Rządzący IV R.P. nie są zdolni do zakwestionowania systemu, a tym bardziej do jego zmiany, dlatego jedno co mogą zrobić w ciągu tych czterech lat – postępując tak, jak postępują – danych im przez los, to tylko to, że okaleczą, a może i zniszczą kruche fundamenty polskiej odmiany ustroju demokratycznego, niszcząc po kolei istotne dla tej formy sprawowania władzy instytucje.

Nie mamy tyle szczęścia, co Rosjanie. Tam pan Putin będzie przez następne lata w takiej, czy innej formie dalej sprawował władzę i w perspektywie dwóch, trzech dekad zaspokoi -prawdopodobnie- oczekiwania emocjonalne i ekonomiczne Rosjan, nie przejmując się przy tym zbytnio podręcznikową definicją demokracji, demokracji uprawianej w stylu zachodnim, która w ciągu minionych pięćdziesięciu lat wykazała dobitnie, że bez silnych osobowości sprawujących przywództwo jest źródłem wielu nieszczęść i zagrożeń.

Dlatego – i tylko dlatego – uważam, że sposób sprawowania władzy przez niewydarzonych twórców IV R.P. kwalifikuje się do postawienia ich prędzej czy później przed Trybunałem Stanu. Oczywiście tylko wtedy, jeśli będzie jeszcze istniał.

Państwa nie istnieją dla form ustrojowych, odwrotnie: Ustroje zaspakajają potrzeby i aspiracje narodów.

Jeśli -co nie jest do końca prawdą- ustrój demokratyczny zdeprawował młode Polki obnoszące gołe podbrzusza po ulicach, jeśli to demokracja uczyniła z kryminalistów autorytety, żąda afirmacji homoseksualizmu nie zadawalając się jego tolerancją, jeśli to ona jest siłą sprawczą czyniącą z nauczyciela ofiarę, a z ucznia kata…

To ja oświadczam: Do szamba to gówno. Boże ześlij polskiego Chomeiniego, zamień tego na owego, katechezę sprawujących rządy zastąp kamiennymi tablicami… Jednym słowem przywróć odwieczny porządek rzeczy.

Pięćdziesiąt, sześćdziesiąt lat temu akceptowano niedoskonałości demokracji, nie znany był jednak jej potencjał destrukcyjny, brak możliwości adaptacyjnych i postępująca skrycie degrengolada, której owoce zbieramy dzisiaj pod różnymi postaciami.

jeśli Rosjanie nas przeproszą, to mam nadzieję, że za wszystko…

maj 25, 2007

Cóż, na fundamentach zbrodni ludobójstwa zbudowano cywilizacje europejskiejską i jest to znamię czasów nowożytnych.

Przeprosiny Papieża już nawet nie za ludobójstwo, ale za wytępienie całych cywilizacji wyrażone po kilkuset latach powinno być drogowskazem i dawać nadzieję tym, którzy oczekują przeprosin od Rosjan, że może za trzysta lat przeproszą za Katyń, łagry, procesy polityczne, przeproszą za U.B. i S.B. za Bieruta, Jaruzelskiego i wielkich budowniczych ruin III i IV R.P. też.***

Zbrodnie czasów rewolucji francuskiej. Zbrodniarze tej miary, co Robespierr, Saint-Just, Tinville prawdopodobnie dożyliby swoich dni w spokoju, gdyby się przedtem sami nie wyrżnęli.

Zbrodnie Brytyjczyków na Burach…

Zbrodnie popełnione przez hitlerowców na terenie Niemiec przed ’39 rokiem.

W Turcji z urzędu zabronione i surowo karane jest zająknięcie się choćby o ludobójstwie Ormian.

 

Bałkany… Dziesiątki, jeśli nie setki Serbów uczestniczy bezpośrednio w ukrywaniu swoich bohaterów narodowych, poszukiwanych międzynarodowymi listami gończymi za zbrodnie ludobójstwa.

 

Japonia…

Chiny… Powoli, konsekwentnie eksterminują Naród tybetański na oczach i w obecności turystów z Polski, którym nie przyjdzie do głowy, że choćby z poczucia przyzwoitości nie wypada odwiedzać współczesnego Terezina.

Na koniec U.S.A. z dziesiątkami wyrżniętych plemion, to źródło praworządności, wzór demokracji i gwarant naszej niepodległości, choć w tym miejscu mam nieprzepartą chęć wyrażenia swojej woli: Wolę już za gwaranta mieć Boga niż prezydenta Ameryki i Naród Amerykański.

 

Prawna formuła ludobójstwa już w chwili swoich narodzin budziła wątpliwości. Jej rodowód należy przypisać niezamężnej spontaniczności, której żaden zdrowy rozsądek nie chciał poślubić, powiła więc bękarta bez nazwiska, narodowości i adresu zamieszkania. Snuje się taki po świecie, żigolak i zamęt w rodzinie narodów sieje obtańcowując oblubienice z urojeniami, jak choćby ta IV R.P.

 

***To nie paradoks, to ciąg logiczny: Bez P.R.L. nie zaistnieliby jeden z drugim, a Polski komunistycznej nie było by bez Rosji Sowieckiej, więc jeśli kiedykolwiek Rosjanie będą przepraszać Polaków, to za wszystko, za nich też.

niecenzuralna “szanowna pani”

maj 24, 2007

Kwiatuszku, kilka dni temu jedna z pracownic poczuła się obrażona zwrotem „szanowna pani”. A jakże, pewnie że specjalistka i z dyplomem! To przecież tylko takie i tacy dziś istnieją.

Jak wiesz, z obowiązku muszę kontaktować się z tymi osobnikami obojga płci, choć staram się, by te kontakty ograniczały się do niezbędnego minimum i w związku z tym szukam efektywnego sposobu komunikowania się z nimi.

Jak na razie obsceniczne zwroty sprawdzają się, choć prawdopodobnie zostanę oskarżony po jakimś czasie o mobbing, co tylko wyjdzie na dobre firmie, bo może w końcu ruszą swoje tyłki i pojadą w świat. Życzę im tego z całego serca i zrobię co będę mógł, by im to ułatwić. Rekompensatę za straty im dam, bilet tani kupię… Niech jadą i zobaczą kto i kiedy zostaje w cywilizowanych krajach specjalistą, uznanym fachowcem… Stąd i w tekstach pisanych niecenzuralne zwroty wydają się być stosowne.

Pamiętasz tekst o Janinie W. i jej katolickim płodzie? Pan Urban pisze, że macicy pewnej pani policja pilnuje… Nic dodać, nic ująć. Kurdupeland jest przewidywalny. Czekam teraz na ustawy jakieś, specjalne, nadzwyczajne.

Chociaż… Widziałem zdjęcie zamieszczone w gazecie przyszłych maturzystek z balu na sto dni przed maturą, które zadzierając kiecki, prezentowały czerwone majtki. Może faktycznie należy się potem zwracać do takiej per „szanowna pani dziwka”?