…och, to miłe, ale bycie mistrzem zobowiązuje, nie uważasz? Tak, jak bycie specjalistą (pisałem już gdzieś, na tym blogu, o tym).
Poszukaj nagrania Gillespiego „I waited for yuo” z 13 kwietnia 1973 roku (?) dokonanego w Paryżu i, jak pod koniec utworku, usłyszysz bulgotanie śliny mistrza pod wentylkiem Jego trąbki, to masz , noo, może jeszcze nie hi-end, ale hi-fi to tak.
Inna sprawa, czy melomanowi potrzebne jest do szczęścia to bulgotanie…
…melomanowi pewnie nie, ale audiofilowi tak…
I cóż za korzyść z tego pierwszego? Od czasu do czasu bilet na koncert kupi…
