…w większości, to pisma uprawiające reklamę. Żyją z tego. Ich prawo…
Odrobinę czegoś, co nazwać można „prawdą obiektywną” znajdziesz jednak i w nich:
Na pewno istnieją zestawy hi-fi albo i hi-end, po odsłuchaniu których będziesz czuł niedosyt słuchając czegoś innego.
Istnieje też pewna, w miarę obiektywna miara oceny, mająca swoje źródło w niepodważalnych faktach fonicznych:
Jeśli na zestawie X słychać skrzypienie krzesła, na którym siedzi muzyk, a na Y i kolejnych kilku tego nie słychać, to znaczy, że X jest hi, a reszta tylko fi, bowiem X jest obiektywny, jest przeźroczysty, odtwarza wszystko, co zostało nagrane.
Zdziwisz się może kiedyś, słuchając takiego sprzętu, ile na każdym nagraniu jest detali, drobiazgów, szmerów, których nigdy nie słyszałeś, nie domyślałeś się nawet, że one tam są.
Inna sprawa, że taki przekaz daleki jest od oczekiwanego ideału:
Te różne aksamity, welwety, paleta barw wszelakich, łagodności, ukojenia…
Wartość sama w sobie. Powtarzalna przez standardowe rozwiązania elektroniczne, a przez to łatwa w produkcji, ale również łatwa do skorygowania…
Wzmacniacz obiektywny, analityczny, przeźroczysty, czy jak go tam nazwiesz, jest przeciwieństwem łagodności i całej reszty wymienionej wyżej. Drażni, atakuje, pobudza i… jednocześnie zniewala, uzależnia… Jest jak… kochanka doskonała… niezastąpiona, jak pierwsza miłość…, niepowtarzalna…
Oczywiście nie te drobiazgi są istotą wiernego przekazu, a ich suma. To ona tworzy przestrzeń będącą wyznacznikiem jakości odtwarzania „real stereo”…
