…tak, jak i w polityce, również w sferze obyczaju rządy sprawuje motłoch, agresywna tłuszcza i wulgarna pospolitość…
Miałem to szczęście, przyjemność i – w kategoriach intelektualnych – satysfakcję, obcowania na co dzień z homoseksualnymi kobietami i mężczyznami. Miałem i mam ją nadal.
Nie mam jednak ani krzty wątpliwości, że nie zaakceptuję pedalskjej ostentacji, społecznego wyuzdania i prób wywierania presji, nawet uposażonej w atrybutu zapisów konstytucyjnych, ustawowych i kodeksowych, bowiem afirmacja zwulgaryzowanego homoseksualizmu godzi w sacrum demokracji, ustroju na pewno dalekiego od ideału, ale optymalnego z perspektywy historycznej, dlatego deklaruję, że stanę w pierwszym szeregu jakiejś skrajnie prawicowej bojówki z tradycyjną sztachetą w ręku i będę walił po łbach gołodupców uczestniczących w paradach obciągania bez oglądania się na to, ile na tym straci budżet magistratu Krakowa, Warszawy, Gdańska, Częstochowy… i wizerunek Pospolitej.
Wydzieliny jelita grubego bywszego Peerelu, fatalnym zrządzeniem losu sprawujące władzę polityczno-administracyjną w tym, nieszczęsnym, kraju nadwiślańskim, gotowi są obciągnąć każdemu, nawet Murzynowi, byle by tylko być trendy i cool.
Pies ich … z takimi skłonnościami, ale niech wezmą pod rozwagę, że po moim trupie…



