Archiwum z lipiec, 2008

…z tradycyjną sztachetą w ręku, po moim trupie…

lipiec 31, 2008

…tak, jak i w polityce, również w sferze obyczaju rządy sprawuje motłoch, agresywna tłuszcza i wulgarna pospolitość…

Miałem to szczęście, przyjemność i – w kategoriach intelektualnych – satysfakcję, obcowania na co dzień z homoseksualnymi kobietami i mężczyznami. Miałem i mam ją nadal.

Nie mam jednak ani krzty wątpliwości, że nie zaakceptuję pedalskjej ostentacji, społecznego wyuzdania i prób wywierania presji, nawet uposażonej w atrybutu zapisów konstytucyjnych, ustawowych i kodeksowych, bowiem afirmacja zwulgaryzowanego homoseksualizmu godzi w sacrum demokracji, ustroju na pewno dalekiego od ideału, ale optymalnego z perspektywy historycznej, dlatego deklaruję, że stanę w pierwszym szeregu jakiejś skrajnie prawicowej bojówki z tradycyjną sztachetą w ręku i będę walił po łbach gołodupców uczestniczących w paradach obciągania bez oglądania się na to, ile na tym straci budżet magistratu Krakowa, Warszawy, Gdańska, Częstochowy… i wizerunek Pospolitej.

Wydzieliny jelita grubego bywszego Peerelu, fatalnym zrządzeniem losu sprawujące władzę polityczno-administracyjną w tym, nieszczęsnym, kraju nadwiślańskim, gotowi są obciągnąć każdemu, nawet Murzynowi, byle by tylko być trendy i cool.

Pies ich … z takimi skłonnościami, ale niech wezmą pod rozwagę, że po moim trupie…

…polityczny menel i w żłobie leży… (takie tam… pierdoły…)

lipiec 31, 2008

…fakt, co mnie do tego?

Menel mówi, że coś tam podpisał, znaczy się, gramoty, to i ten świat jakoś ci urządzi, Pampersiku, a że przy okazji i siebie?

Taki to już los politycznego menela w kraju nadwiślańskim: Chciał, nie chciał, prywatyzować trza ten pieprzony kramik…

…bo jak nie my, to kto?

…Czabański analnie Cienkiego Donka, ja oralnie Czabańskiego…

lipiec 30, 2008

…Czabański chce pozwać rząd Cienkiego Donka, a ja, po powrocie z wakacji, pozwę Czabańskiego, bo to oszust, wydrwigrosz, sutener robiący kasę na nierządzie politycznym, co w sumie daje męta jakiegoś społecznego, przepoczwarzonego z odchodów jelita grubego bywszego Peerelu w trutnia elit politycznych nadwiślańskiego kraju.

I za to go pozwę?

A co to, na mózg mi padło? Norma nie podlega kodeksowi…

Ja go pozwę za szumienie II Programu Polskiego Radia i mam, jak w banku, że na tym Czabański się przejedzie, choć Puszek mówi żeby sobie głowy nie zawracać i padliny nie tykać, sama się rozłoży…

Pożyjemy, zobaczymy…

…wierszyk dla Ani…

lipiec 30, 2008

…pachniała tamaryndem

na Unter den Linden…

Ania,

ach ta Ania…

…bluzeczka z żabocikiem,

żakiecik z kołnierzykiem w szpic…

ach Ania !

…buciki z obcasikiem,

nylonki,

koronki…

ta Ania…

stuku puku po bruku

na Unter den Linden

w lipcową noc

Ania ach…

tylko Ona,

tra la li

tra la la…

skora

do wplatania

nutek tamaryndu

w pioseneczkę

o dzieweczce

co z chłopczykiem

pod lipami,

zachłannymi usteczkami

pieści mrok

…stuku puk,

stuku puk

 

obcasiki o bruk,

na Unter den Linden

w lipcową noc…

 

 

…wierszyk dla nieznajomej z…

 

…aktualności: Santo subito !

lipiec 25, 2008

…gorąco, panie na urlopach, nie ma na czym oka zatrzymać. Gapię się w ekran unurzany po uszy w rynsztoku informacyjnym…

…też sobie poflefam, a co mi tam:

Nasz korespondent z kurdupelandu donosi:

…rzekł pan i słowo ciałem się stało:

… a do Tomaszowa, to może innym razem…

…nowa tradycja: pedofil artysta…

lipiec 10, 2008

…że co proszę?

…że nie przeprasza za pedałów, o których ja piszę, tylko za pedofili, o których nie piszę? Oj, Pampers, wina mszalnego się nażłopałeś, czy co? Przecież to oczywiste:

Papież, poza tym, że jest głową Kościoła katolickiego, jest też pierwszą osobą w watykańskim państwie i z tej racji nie może przepraszać za coś, co jest prawnie uznane na arenie międzynarodowej, a tak –jak wiesz- jest z homoludkami. Kanony poprawności politycznej są w tym przypadku nadrzędne, co z nawiązką odpłaca sobie Dostojność w temacie aborcyjnym, bowiem to już tylko prawo krajowe kraju nadwiślańskiego, a ono –jak wiesz- jest podrzędne w stosunku do dogmatu katolickiego, ale ja nie popadał bym w depresję będąc pedofilem, nadzieja bowiem na życie w splendorze dla tych dewiantów nadciąga z dalekiej Australii. Zboczeńcy poszli w końcu po rozum do głowy i biorąc przykład z homoseksualnych konfratrów, postanowili zdobyć przychylność gawiedzi poprzez sztukę:

Jutrzenka nadziei rozświetla już powoli firmament, lada moment nowa tradycja wyniesie na ołtarze pop kultury pedofila nie jako zboczeńca oczywiście, a subtelnego artystę, odkrywającego przed pospólstwem wyrafinowane uroki dojrzewających dziewczątek i chłoptasi, ile w nich bowiem anielskiego, boskiego wręcz piękna, nieprawdaż father?

…a w moim, barbarzyńskim pojmowaniu świata, istnieje zasadnicza różnica pomiędzy przeprosinami a potępieniem, i niech tak zostanie…

Amen!

…ja i Papież…

lipiec 10, 2008

chwila Pampers!

Możesz mówić i pisać, że jestem bydle, cyklista, postkomunistyczna swołocz, Żyd w końcu, ale pozwól –po starej znajomości- zwrócić twoją uwagę na drobiazg: Postępując w ten sposób wychodzisz na jełopa, durnia skończonego i pospolitego idiote, bowiem obrzucając mnie inwektywami, obrzucasz nimi jednocześnie Papieża, osobę chyba dla ciebie ważną? I pewnie grzeszysz, to robiąc…

Piszę czasami o konfraterni zboczeńców, dewiantów seksualnych, ukrywających się w cieniu kruchty, nie dla satysfakcji i perwersyjnej przyjemności, a przy okazji, choćby, dramatu pani Tysiąc i Jej córeczki, którym los godny wołania o pomstę do nieba zgotowali ci właśnie, za których Ojciec Święty przeprasza co i rusz świat cały, odwiedzając po kolei jego kontynenty, a ja o nich piszę. Wychodzi chyba na to, że w jednej drużynie gramy w tej kwestii(?), choć na różnych pozycjach, a ty, postponując mnie, obrażasz i Jego.

Tak sądzę.

Zastanów się więc, co czynisz, bowiem moje słowa nic nie znaczą, ale On jest nieomylny (dogmat ogłoszony w konstytucji apostolskiej „Pastor aetemus”…w sprawach wiary i obyczaju… w 1870 roku).

…na dalekiej Ukrainie, gdzie hiszpański żyje lud…

lipiec 8, 2008

…żal serce ściska Pampersiku, jak się pomyśli, jaki spadek odziedziczyłeś po dziadkach i rodzicach:

Ogrom ohydnych zbrodni i zdziczałego rabunku, pospolitego złodziejstwa, genetycznego wręcz zakłamania, wulgarności obywatelskiej, pospolitej głupoty i całej reszty unurzanej w smrodzie niemytych dusz i umysłów, a wszystko to ukoronowane wielce prawdopodobnym zabójstwem Naczelnego Wodza.

Prawdziwy Polak potrafi nawet i to: Zabić Wodza podczas wojny w imię –Panie, miej litość i wybacz- „ wartości nadrzędnych”, za Wilno i Lwów, za Wołyń i Ukrainę…

…sam fakt, że z poszlak można wywieść takie przypuszczenie, jest tragiczny w swojej wymowie…

Przed wojną (II światową) była taka piosenka:

„ Na dalekiej Ukrainie,

gdzie hiszpański żyje lud,

stara Wisła z dawna płynie,

najpiękniejsza z wszystkich wód…”

Kto ją śpiewał i przy jakiej okazji?

Odpowiedz pozostawiam I.P.N-owi i historykowi Kurtyce.

Jak znam życie, to i z tego wysmażą, pospołu z naturalizowanym Angolem, strawny, dla tubylców pomieszkujących w nadwiślańskim kraju, kotlecik, na wagę orderu białej kaczki.

Kanwę już nawet znamy:

Anglicy kazali…

Tak to już jest z tym dziedziczeniem, nie zawsze są to dolary, brylanty i złoto…

p.s.

Powodowany imperatywem kategorycznym historyka-amatora dodam, że ten (nie udokumentowany jeszcze jednoznacznie i było by lepiej, żeby tak zostało), jak i inne fakty, „odkrywane” ostatnio z takim mozołem, znane są zainteresowanym od dawna, a że absolwenci Wydziału Historii U.J. o nich nie wiedzieli?

Akurat na to pytanie odpowiedź jest prosta:

Im się historia po prostu nie mieści w głowach, to artyści, wizjonerzy, kreatorzy instalacji tymczasowych, reżyserzy widowisk multimedialnych, autorzy projektów historycznych, jednym słowem: Prawdziwi Polacy.

…tajne/poufne, czyli stan umysłu państwowej części ciała…

lipiec 1, 2008

…zdefiniujmy Pampers: Piszemy nie o pracowniku kadrowym, który ma umowę o pracę, ubezpieczenie i gwarantowaną emeryturę uzupełnioną „chlebowymi orderami”, lecz o osobie, która poza „teczką” nie ma nic, jeśli nie liczyć kiepskiego samopoczucia…

…z taką kategorią „agentów” jest jak z dziwkami: Są tirówki i panienki na telefon… Samo życie, rzecz gustu i kasy…

Cymesik erotyczno-operacyjny zaczyna się tam, gdzie kończy się świadomość roli, w jakiej obiekt występuje… Nawet księdzu nie przyjdzie do głowy, że wtyka swoje „trzy grosze” gdzie nie powinien, że penetruje właśnie siódmy krąg piekielny, czerpiąc złudne poczucie bezpieczeństwa z ruczaju tajemnicy spowiedzi, a cóż dopiero jakiemuś politykowi spowitemu w oparach narcyzmu pierwotnego…