Archiwum z marzec, 2009

“…w mordę, premierem jestem…”

marzec 6, 2009

…nie obchodzą mnie subtelności życia emocjonalnego towarzystwa wzajemnej adoracji, ale ambasador to ciągle jeszcze reprezentant Narodu na arenie, w związku z tym wypraszam sobie, Tusk, głoszenie w moim imieniu bzdur o kompetencjach zasobu…

…nie kwestionuję opanowania przez cerowaną dziewicę obsługi nowoczesnych urządzeń sanitarnych podczas jej kilku wizyt w Brukseli, ale to za mało nawet do reprezentowania siebie w Stolicy Apostolskiej, co “…jak powszechnie wiadomo…”, było marzeniem wzmiankowanej, choć akurat jest faktycznie dostateczną kwalifikacją do zasiadania w O.N.Z. zważywszy rangę i rolę tej instytucji…

…piszę „zasiadania” i na tym poprzestańmy, co się bowiem stało, to się nie odstanie, oczekuję tylko, że w przyszłości nie będziecie, Donald, chlapać po próżnicy językiem…

…spróbujcie choć raz nazwać rzeczy po imieniu…może coś w tym rodzaju ? :

- Ludzie, kurcze, zrozumcie i wybaczcie, ale, ja, Donald jestem premierem… W mordę, premierem jestem…