…o spółdzielczym gułagu, ciotach i etyce…

By Lu

…oczywiście, że masz rację Kwiatuszku…

…w zasadzie tylko ten aspekt sprawy skłonił mnie do napisania tych, kilku tekstów, dotyczących mieszkaniowego gułagu, ale…

…nie jestem pewien, czy sami zainteresowani posiadają również tą wiedzę, a – jak słusznie zauwarzyłaś – natura jej delikatna pod każdym względem, i gospodarczym, i społecznym, dlatego daruję sobie wywody w tej materii poprzestając na przeświadczeniu o spełnieniu powinności obywatelskiej niejako w zastępstwie, choćby takiego pana profesora J. Hartmana* – zbiegiem okoliczności z tego, nieszczęsnego UJ znowu – który powinien w temacie etyki brać lekcję u przysłowiowej pani Goździkowej, która nic nie ma przeciwko związkom homoseksualnym, ale nie pozwoli by dewianty latały z gołymi tyłkami** po Jej podwórku, że nie wspomnę już o deprawacji Jej wnuków wykładami w szkołach o wyższości mieszania spermy z gównem nad mieszaniem plemnika z jajem…

…precz z moich myśli, precz sprzed oczu zdziwaczały świecie…

… w końcu lato, czas na zaległe kareski i obłapki…

sliczna

*w nawiązaniu do artykułu pomieszczonego w piątkowym wydaniu “Gazety” z dnia 19 czerwca tego roku…

**tu w znaczeniu wyuzdanych festynów odprawianych na ulicach miast, zwanych “Paradami Równości”…

…wpis został 21 czerwca przeredagowany za przyczyną jego zbyt osobistej treści (zrozumiały dla autora, mniej dla czytelnika) w poprzedniej wersji…

…teraz, mam nadzieję, i wilk syty i owca cała…