…dedykuję miłośnikowi poezji, Erdoğanowi…

…najprościej Kwiatuszku można to opisać tak (podkreślam szkicowość ocierającą się o granice poprawności tego, co poniżej)…

…od Stambułu po terytoria plemienne na granicy Pakistanu z Afganistanem nie wykształciły się cywilizacyjnie społeczności scementowane duchem państwowości w uniwersalnym, współczesnym znaczeniu tego pojęcia…

…nie piszę tego w znaczeniu pejoratywnym, stwierdzam tylko fakt  historyczny, i współcześnie istniejący…

…to dlatego stosunkowo długo region ten był względnie stabilny politycznie…

… domknięty w nawiasach terytorialnych ustanowionych przez imperialną politykę Anglii i Francji w szczególności, spełniał się emocjonalnie w różnicach teologicznych w pierwszym rzędzie, sięgającymi daleko poza funkcjonujące w świadomości Europejczyka dwa główne nurty Islamu…

…początków destabilizacji regionu można dopatrywać się w chwili, kiedy to na horyzoncie pojawili się Amerykanie, może jeszcze Włosi w tle z Komunistyczną Rosją po II wojnie światowej, z ciągiem wydarzeń wynikłych na skutek procesów dekolonizacyjnych, okoliczności powodowanych „zimną wojną” i jeszcze paroma innymi…

…które wyeksponowały w końcu rzeczywiste poczucie tożsamości wyrażające się przynależnością klanową, plemienną (Emiraty, Arabia Saudyjska, Afganistan, Irak, Iran…)…

…z traktowanym utylitarnie pojęciem państwa, użytecznym w zasadzie tylko w kontaktach ze światem zewnętrznym…

…faktycznie będących wspólnotą scaloną Islamem w interesie nadrzędnym, marginalizującym wewnętrzne różnice, do której to, po objęciu władzy przez Erdoğana dołączyła ostatnio Turcja w sposób oczywisty, ostentacyjnie deklaratywny…

„Meczety są naszymi koszarami. Minarety są naszymi bagnetami. Kopuły są naszymi hełmami. Wierni są naszymi żołnierzami. (…) Nikt nie zdoła uciszyć wołania na modlitwę. Położymy kres rasizmowi w Turcji. Nigdy nas nie zdławią. Nawet gdy otworzą się niebiosa i ziemia, nawet gdy zaleją nas wody i wulkany, nigdy nie zawrócimy z naszej drogi. Moim oparciem jest islam. Gdybym nie mógł o nim mówić, po cóż miałbym żyć?”

…zacytował publicznie w 1997 roku stając tym epizodem jawnie w awangardzie rozbestwionego „dżihadu”, którego przywódcy nie bezpodstawnie już wtedy byli pewni zwycięstwa w Europie…

…prawdopodobieństwo otwarcia „tureckich wrót”, które zostało uznane przez nich za czystą formalność, zradykalizowało ich zachowanie w Europie…

…dialog odwiesili na przysłowiowym kołku wypełniając puste miejsce po nim dyktatem, presją formalno prawną, indywidualną agresją społeczną, terrorem posługującym się sprawnie lokalnymi instytucjami (policją choćby) uzbrojeni w broń masowego rażenia jaką okazała się być poprawność polityczna…

…tracąc – dzięki Bogu, kimkolwiek On jest – w zapale konkwistadorskim z pola widzenia fundamentalne, nieodwracalne zmiany geopolityczne i gospodarcze, jakie w międzyczasie dokonały się na świecie…

…bo jaką wartością jest dziś dla Europy Turcja…

…obiektywnie żadną w kontekście jej dalekich od dających się zaakceptować zachowań…

…pani Goździkowa powiedziała by o nich…

…daj kurze grzędę, powie: wyżej siędę…

…co pozwalam sobie zadedykować miłośnikowi poezji, jakim jest Recep Tayyıp Erdoğan…

…nie jest to strofa godna pióra Ziyi Gokalpa…

…ale w tym przypadku nie tyle istotna jest forma, co treść…

 

Tagi: , , , , ,


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.