…takie ekonomiczne Ing i Jang…
…pisanie dziś o „bombie dolarowej która tyka” w kategoriach sensacji godnej odkrycia Ameryki jest niczym więcej, jak kolejnym, tandetnym numerkiem wykręcanym przez redakcyjnych Pampersów i Siuśmajtki w zespół z prowincjonalnymi akademikami branży ekonomicznej…
…że ona „tyka” wiadomo od początku lat ’70 ubiegłego wieku, kiedy to w U.S.A. odstąpiono od parytetu złota (tu w znaczeniu załamania się systemu z Bretton Woods), przekształcając dolara z dnia na dzień z miary wartości towaru w towar, co pozwoliło bankom przepoczwarzyć się z niedostatecznie – ich zdaniem – intratnej roli dystrybutora, w pazernego producenta „czarnej dziury”, czyli „Amerykańskiego Snu” wywróconego na nice…
…potęgę Ameryki zbudowano inwestując 30 centów i zarabiając na tym dolara. Teraz Amerykanie zarabiając dolara wydawali $1,30…
…wszystkim to tak się spodobało, że przestali zgłębiać przyczyny tego cudu, nie mówiąc o refleksji nad jego konsekwencjami, a przyczyny były nie tyle ekonomiczne, co polityczne i przy założeniu tymczasowości rozwiązania, z perspektywy tamtych lat mogą być uznane za racjonalne, choć wielce ryzykowne…
…no i „nie wyszło”: Pomijając aspekty wewnętrzne, zmieniły się nieprzewidywalnie uwarunkowania geopolityczne i ekonomiczne w skali globalnej…
…niewygodny problem zamieciono pod dywan Białego Domu odkurzając w zamian dewizę Kubusia Fatalisty:
„Co ma być, to będzie.”
…i trwało by to może jeszcze jakiś czas, gdyby nie to, że samym Amerykanom puściły nerwy: Wtajemniczeni zaczęli w sposób jawny, bezczelny, po prostu kraść w myśl zasady „ratuj się kto może” co oczywiście doprowadziło do remanentu i wyszło, że dolar to papier bez pokrycia…
…chęć szybkiego wzbogacenia się zakończona sukcesem to dopiero połowa szczęścia. Ta druga, bez której pierwsza nie ma sensu, to potrzeba zabezpieczenia stanu posiadania i tu akurat znakomicie spisuje się parytet złota…
…takie ekonomiczne Ing i Jang…